Przewróciłam oczami
- Jak będzie potrzeba to poproszę, żeby Cię przywiązali - Wyszłam z sali wsiadając do samochodu, nie może walczyć... Przecież robi to od zawsze... Pomachałam głową i ruszyłam samochodem w stronę jego domu. W większą torbę spakowałam chyba jego piżamę i kilka ubrań, a w łazience wzięłam praktycznie wszystko. Nie wiedziałam czego używa, a czego nie. Po drodze kupiłam mu też wodę, jakieś owoce
- Jestem - Ponownie weszłam do sali, wykładając mu wszystko
- Kupiłaś tego, jakbym miał tutaj zostać co najmniej tydzień - Mruknął
- Nie marudź. Jutro przyjdę dopiero po 17, więc jak chcesz gazetę, laptopa czy coś to mów póki nie usiadłam
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz