Zacząłem podskakiwać w miejscu, gdy naprzeciw mnie znalazł się przeciwnik. Nie do końca sobie go tak wyobrażałem, miał być niższy i... mniej napakowany a nie jakiś kulturysta! Sędzia zagwizdał i się zaczęło, kręciliśmy się w kółko jednak gdy ruszył na mnie zrobiłem unik. Po kilku minutach przykuł mnie do siatki, przyjąłem gardę i starałem się trzymać. W końcu przecisnąłem się między nim tym samym uciekając. Dobra, trzeba w końcu zaatakować. Gdy tylko na mnie ruszył podciąłem go i przycisnąłem do ziemi.
- Raz! Dwa! Trzy! - sędzia zaczął krzyczeć waląc ręką w podłogę.
Gdy go puściłem, było praktycznie po walce lecz nieoczekiwanie dostałem w nos, a jako że zupełnie się tego nie spodziewałem i że miał dużą siłę upadłem na ziemię.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz