Na miejscu, siedzieliśmy nie daleko Emily jednak ten nie zwracał na nią uwagi nie powiem poczułam coś w rodzaju ulgi chociaż... Maks wygrał, szło mu na prawdę dobrze i miał tylko rozcieta warge więc można to uznać za sukces. Kiedy jakiś facet dał mu w końcu spokój podeszlam z uśmiechem
- No powiem Ci, że nieźle go zalatwiles - Podałam mu wodę
- Dzięki, za łatwo nie było - Również się uśmiechnął kiedy zła do czerwonosci Emily zaciągnęła do nas Toshiro
- Zdradził Cię! I to ze mną! Ha! Teraz możesz płakać w poduszkę - Jej wzrok był... Cóż aż ciężko to nazwać
- Emily...- odezwał się Maks wstajac, jedynie ja nie byłam zaskoczona
- Kochanie to nie tak jak myślisz, ona kłamie bo chce nas rozdzielić
- Nie kłamie! Obiecales że będziemy razem! - Słysząc to zaczęłam się śmiać, po prostu się smialam
- Myslalas że mówi poważnie? Serio mu uwierzylas? Nie zostawilby mnie, dobra praca, duży dom, zero kredytów, już nie raz chciał się do mnie wprowadzić i nie, nie ma żadnej firmy. Dowiedziałam się dwa tygodnie temu - Ponownie spojrzalam na niego - Myślałam że się opamietasz, powiesz mi prawdę, wybaczylabym Ci te kłamstwa, ale teraz. Chciałes się tylko dobrze ustawić, nią sie trzeba zaopiekować a na to nie masz ochoty czyż nie - Podniosłam jedną brew - Macie sobie chyba kilka rzeczy do wyjaśnienia. Dobry pojedynek Maks, nie załamuj się, nie ma o co i chyba nie muszę mówić że między nami koniec - Minelam ich wszystkich idąc do swojego samochodu, może i mówiłam to wszystko z uśmiechem ale w sercu miałam straszny żal. Na prawdę miałam nadzieję że coś z tego będzie, znowu się pomylilam. Jestem psychologiem a nawet sobie pomoc nie umiem. Otworzylam mieszkanie po czym runelam jak długa na kanapę
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz