Spojrzałam na Maksa, który wręcz patrzył na lekarza z otwartą buzią
- Kolejne uderzenia, tylko pogorszą Twój stan, w końcu całkowicie możesz oślepnąć przez to. Zostaniesz na kilka dni na obserwacji, na wszelki wypadek. - Lekarz wyszedł, a ja usiadłam na łóżku, obok niego
- Nie mogę walczyć - Powtórzył jakby sam do siebie
- Daj mi klucze od mieszkania - Nie patrząc na niego wyciągnęłam w jego kierunku rękę - Pojadę po Twoje ubrania, musisz mieć piżamę i jakieś kosmetyki
- Tai...
- Będzie dobrze. Znam kilku specjalistów, może uda się to zrobić operacją
- A jeśli nie?
- Jeśli nie to i tak Cię nie zostawię głupku - Westchnęłam - Pomogę Ci, nawet w tych najgorszych chwilach, a teraz daj mi te klucze i podaj adres
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz