- Ty też, prawie cię nie poznałem... - uśmiech nie znikał z mojej twarzy. - Co tam u ciebie? - spytałem.
- W porządku, a u ciebie? Długo tu mieszkasz?
- U mnie też ok, nie, jakiś... tydzień? A ty? - ponownie zmierzyłem ją wzrokiem, aż trudno uwierzyć że to ona.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz