- To wszystko twoja wina! - krzyknęła nagle.
- Moja? A co ja niby zrobiłem? - rozłożyłem lekko ręce.
- Wyjechałeś z tym że nie masz coś do załatwienia, lepiej się więcej nie odzywaj. - zmarszczyła brwi.
- Lecz się. - rzuciłem po czym wyszedłem z gabinetu, zszedłem po schodach i skierowałem się w stronę domu.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz