Od Maksa

- Daję radę. - wzruszyłem lekko ramionami.
Doszliśmy do klubu, otworzyłem przed dziewczyną drzwi i weszliśmy do środka. Zamówiliśmy po drinku, po czym usiedliśmy do stolika.
- Co robić żeby nie myśleć? - spytała nagle.
- Ćwiczę z Herą, chodzę na treningi, zapisałem się na nową walkę w tą sobotę... - ponownie wzruszyłem lekko ramionami.
- Dlaczego zawsze są one w sobotę? - przechyliła lekko głowę.
- Bo w sobotę przychodzi najwięcej ludzi i zarabiają więcej kasy, bardziej się im to opłaca. - wyjaśniłem. - Pamiętasz, jak kiedyś planowaliśmy założyć własną szkółkę? - uśmiechnąłem się, przypominając sobie tamte czasu, dzięki czemu się zaśmiała.
- Pamiętam... kto wie czy byśmy tego nie zrobili, gdyby nie te głupie petardy po których twoja mama stwierdziła że mam na ciebie zły wpływ. - uśmiechnęła się lekko.
- Taa... zły wpływ... a nie chcę myśleć co by było, gdyby nie ty... - przyznałem.
- Po co ty to w ogóle zrobiłeś?
- Kevin mówił że tak ci zaimponuję... a ja wierzyłem jak idiota w każde jego słowo...

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz