Od czasu tej małej sprzeczki nie gadalam za dużo z Toshiro, w końcu w sobotę napisał mi że jest zajęty i go cały dzień nie będzie. Wypad z kumplami. Nie miałam nic przeciwko w końcu kiedyś musi się wygadac kolegą. Wzięłam telefon i pomyślałam o Maksie
- Hej, co robisz? - wyslalam smsa a na odpowiedź w sumie nie musiałam długo czekać
- W sumie to nic
- Może wpadniesz na pizze i piwo? :p- Wyslalam delikatnie się uśmiechając
- Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko jeśli wezmę psa
- Bierz, lubię zwierzęta, tylko weź jej coś do jedzenia, niestety nie mam żadnego w domu a nie chce żeby glodowala jak będziemy jeść
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz